Każdy powinien mieć filozofię budowania i pracy z zespołem. Moja powstała na przestrzeni ostatnich lat. W najbliższych wpisach postaram się ją przedstawić przez pryzmat cech, których szukam u współpracowników. Cech, które mocno cenię. Zaczynamy od pierwszej, którą jest inicjatywa.
Inicjatywa jest kluczem
Nieprzypadkowo zaczynam od inicjatywy jako kluczowej cechy, której szukam w ludziach. Jest to dla mnie absolutnie oczywista i niezbędna cecha, ale kluczem jest wyjaśnienie co przez nią rozumiem i dlaczego jest tak ważna. Jestem wręcz zdania, że brak tej cechy to droga do porażki w mojej branży. Co więcej jako człowiek odpowiadający za rekrutacje i wdrożenie z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że przyjmowanie do zespołu ludzi bez inicjatywy to wyrządzanie krzywdy tym ludziom. Uważam, że takie osoby często lepiej odnajdą się w innym środowisku pracy i nie ma w tym absolutnie nic złego, a wręcz przeciwnie.
Słuchasz, szkolisz się, wzrastasz
Inicjatywa to kilka obszarów, ale też kilka przejawów. Po pierwsze, inicjatywa na starcie, która objawia się chociażby w podejściu do procesu wdrożenia. Jestem wielkim entuzjastą szkolenia ludzi, pomagania im w rozwoju, wzrastaniu, ale też wprowadzania w tajniki nowej wiedzy. Warunek jest jeden, muszą tego chcieć, a najlepiej o to zabiegać. To trochę jak na siłowni. Jak sobie przyjdziesz poćwiczyć i zrobić parę selfie to raczej nie oczekujesz, że przybiegnie do ciebie jakiś wysportowany typek, który określi się jako trener personalny i każe ci robić określone ćwiczenia. Uczeń musi chcieć słuchać mistrza. Musi chcieć się uczyć, musi zabiegać o wiedzę. Takie osoby bardzo cenie i jestem gotowy poświęcić im sporo czasu. Nie ma nic przyjemniejszego niż dzielenie się wiedzą, doświadczeniem. Pod warunkiem, że mówisz do ludzi, którzy chcą cię posłuchać.
Rozwiązania, nie problemy
Inicjatywa to też zdolność generowania pomysłów i szukania rozwiązań. Nie mam monopolu na wiedzę, na sposoby pracy. Kocham ludzi, którzy w codziennej pracy przyjmują styl, który wygląda nieco jak rzucanie sobie i otoczeniu „wyzwań”. Sprawdźmy, spróbujmy, dajmy sobie szansę. W tej branży nie ma złych pomysłów. Są jedynie projekty, które nie przyniosły efektów po określonej ilości prób. Doświadczanie to najlepsza weryfikacja. Zawsze daje ludziom wachlarz pomysłów, metod działania, praktyk, które się sprawdzają, ale cenię tych, którzy szukają dalej. Oczywiście nie chodzi o wywarzanie otwartych drzwi. Szukanie to też słuchanie innych, to też obserwowanie, to też drobne modyfikacje. Szukać problemów jest łatwo, trudniej jest generować rozwiązania.
Sam tworzysz swoją szansę na sukces
A skoro przy rozwiązaniach jesteśmy, to uwielbiam reklamę Volvo z Zlatanem Ibrahimovicem. W pierwszej części tej kampanii pod tytułem „Prolog”, która jest bliska mojemu nastawieniu i mojej osobie, pada zdanie „nie dostajesz szansy – sam musisz ją sobie stworzyć”. Zapamiętajcie te słowa. Moim zdaniem takie zdanie powinien znać i stosować każdy, kto prowadzi własny biznes. Niezależnie od branży. Wielu żyje w przesadnym przywiązaniu do mitycznych szans, okazji. Tylko szansę, okazje, momenty tworzymy sami. Jasne, że czasem może zadecydować „zbieg okoliczności”, ale nigdy okazji nie stworzy pasywność. Moja branża jest trudna, jest brutalna w zakresie konkurencji, ale nikt nie broni Ci się w niej „rozpychać łokciami”. Oczywiście „łokciem” powinien być odpowiedni warsztat, wiedza, sprawczość, profesjonalizm, a nie sztuczki. Sukces w ubezpieczeniach to sztuka, a nie sztuczka.
Nie ma dróg na skróty
Inicjatywa to dla mnie też ciężka praca. Może jestem pesymistą, może mam za dużo lat za sobą w branży, ale nie wierzę w historię sukcesu bez ciężkiej pracy. Ciężka nie oznacza trudna, ciężka nie oznacza ponad siły. Jednak ciężka praca to dla mnie systematyczność, skrupulatność. Robienie właściwych rzeczy we właściwych ilościach we właściwym czasie. Praca to ogrom czynności – sprzedaż, obsługa, prospecting, edukacja własna, budowanie marki, budowanie widoczności, pozycji etc. Tu nie ma drogi na skróty. Za każdym powtarzalnym sukcesem idzie ciężka praca. Stopniowo zaczynamy pracować efektywniej, a może po prostu mądrzej. Może nieco mniej, a może pewne rzeczy przychodzą nam łatwiej. Nic nie rodzi się jednak samo.
PRowo oczywiście mogę opowiadać, że jest inaczej, ale pamiętaj albo ktoś na to zapracował ciężką pracą i dziś może podtrzymywać mniejszym nakładem pracy te efekty albo ciężko na to pracuje. I tutaj niestety mam jedną refleksje – ciężka praca to bardzo subiektywne pojęcie. W mojej branży niestety wielu bardzo obniża poprzeczkę ciężkości przez co aktywności, działania, które powinny być normą jawią się już jako ciężkie. W piosence usłyszałem ostatnio „żyć raz a porządnie”, w pracy powiedziałbym „pracować raz a porządnie”.
Twoja wizja- Twoja szansa
Wreszcie inicjatywa to twój pomysł na siebie. To twoje marzenia, twoje cele. To twoje wizja ciebie. Często pomagam ludziom, którzy zaczynają pracować w ubezpieczeniach tworzyć biznesplan. Tworzyć wizję tego, co wybierają z katalogu możliwych osiągnięć. Kluczem jest jednak, aby to były twoje wizje, twoje cele. Jeśli chcesz się zmienić to musisz to zrobić dla siebie. Zawsze twoja automotywacja będzie górować nad czynnikami zewnętrznymi. Twoje wizja siebie będzie silniejsza niż moja wizja. Moją rolą jest ją budować z tobą, może zasugerować pewne przeróbki, które muszą być zgodne z twoim końcowym projektem. Może zaoferować jakiś remont, może patrząc z boku złapać inną perspektywę.
Mogę pomóc ci ją urealnić, ale nie mogę ci jej zbudować bez twojej akceptacji, uczestnictwa… inicjatywy.
Wspólny cel
Wciąż czuję, że chciałbym doświadczać tego częściej, ale wiele uczy mnie zabawa z córką. Były już różne etapy – puzzle, plastelina, lalki, ale też kolejki. Człowiek z inicjatywą to dla mnie taka lokomotywa, która ma bateryjkę, która ją napędza, ma potrzebę parcia do przodu. Ma jakiś tor, ale moją rolą jest pomóc jej na tym torze się utrzymać i dokładać jego kolejne odcinki.
Zapraszam również do poprzedniego wpisu.