Wystąpienia publiczne – moja droga nauki

Wiele lat temu wydawało mi się, że wystąpienia publiczne to coś kompletnie nie dla mnie. Pamiętam, że w okresie studiów raczej z natury byłem osobą nieśmiałą. Co prawda zdarzały się momenty przebłysków – chwile, kiedy czułem, że gdzieś mnie ciągnie na scenę. Jednak w tych kluczowych momentach zwyciężał stres, a ja z wyrzutem sumienia zastanawiałem się później, po co w ogóle zgodziłem się na wystąpienie. 

W okresie studiów wystąpienia publiczne – różnego rodzaju referaty czy odczyty – nie stanowiły dla mnie dużego problemu… dopóki nie trzeba było ich faktycznie wygłosić. 

Do dziś pamiętam swoją pierwszą konferencję naukową, na której była obecna także moja żona. Do dziś wspomina to jako anegdotę. Dosłownie na jednym oddechu wygłosiłem dziesięcio-, a może nawet piętnastominutowy referat, modląc się tylko o to, żeby czas szybko minął i żeby prowadzący powiedział: 

„Dziękujemy, proszę kolejną osobę”. 

Studia doktoranckie 

Kiedy rozpocząłem studia doktoranckie, wiedziałem już, że z wystąpieniami publicznymi będę musiał zmierzyć się na poważnie. 

Wynikało to z kilku powodów. Po pierwsze – pojawiły się zajęcia ze studentami. Po drugie – zaczęły się konferencje naukowe. Trzeba było po prostu występować. 

Wydawało mi się, że opanowałem to całkiem nieźle. Że jakoś sobie radzę. Że ludzie słuchają. Że w sumie już potrafię w trakcie dziesięciu minut dwa razy spokojnie złapać oddech i nie czuję aż tak dużego stresu. A co więcej – czasami wydawało mi się nawet, że czuję w tym pewien luz. 

W swoich oczach urosłem do poziomu dobrego mówcy. 

Chociaż może raczej przeciętnego…, ale wiadomo – człowiek lubi zawyżać własną ocenę, więc powiedzmy: dobrego. 

I wtedy przyszedł moment przełomowy. 

Pojechałem na grupę mentoringową do Ryszarda Zawadzkiego

Pamiętam to spotkanie bardzo dobrze. Po pierwsze dlatego, że wcześniej zostałem ostrzeżony: 

„Ryszard każe się bardzo elegancko ubrać. Jeśli przyjdziesz nieprzygotowany – szybko cię ustawi. Będzie ostro od samego początku”. 

I faktycznie tak było. Spotkanie zaczęło się w dużej sali hotelowej. Każdy z uczestników miał wyjść na środek i powiedzieć kilka słów o sobie – dowolny temat, kilka minut wystąpienia. 

Wyszedłem z dużą dozą pewności siebie. Pomyślałem: 

„Przecież jestem wykładowcą akademickim. Mam doświadczenie. Wyjdę, powiem – będzie świetnie”. 

Do dziś pamiętam moment, kiedy Ryszard powiedział: 

„Siadaj. Trzy. I to takie naciągane”. 

Byłem ogromnie zdziwiony. Szczególnie że skala ocen była DZIESIĘCIOPOZIOMOWA. 

Wtedy chyba po raz pierwszy poczułem dwie rzeczy jednocześnie. Z jednej strony złość – pomyślałem: może nie przyjrzał się dokładnie. Z drugiej strony pojawiło się coś bardzo ważnego – impuls. Może rzeczywiście trzeba coś z tym zrobić. Może tę umiejętność trzeba poprawić. 

Bo nawet jeśli to nie był mój dzień, nie był najlepszy temat albo okoliczności nie były idealne – dobry mówca powinien być gotowy zawsze. 

Nauka wystąpień 

I wtedy zaczęła się prawdziwa nauka. 

Pierwszym elementem były oczywiście spotkania grupy mentoringowej u Ryszarda Zawadzkiego. Praktycznie na każdym zjeździe trzeba było wyjść na środek i coś powiedzieć. 

Dość szybko zaczęliśmy też tworzyć programy dla uczestników, które współtworzyliśmy jako grupa. Ja objąłem temat zagadnień prawnych. Prowadziłem czterdziesto- czy sześćdziesięciominutowe bloki, opowiadając o znaczeniu regulacji prawnych w kontekście posiadania ubezpieczenia. 

To była prawdziwa szkoła życia. 

Później pojawiła się kolejna grupa mentoringowa – tym razem u Pawła Skotnickiego. Wtedy miałem już poczucie, że nie tylko się uczę, ale że realnie szlifuję swoje umiejętności. A co więcej – praktycznie udało mi się wyeliminować stres związany z wystąpieniami. 

Reforma PPK 

Kolejnym przełomowym momentem była reforma PPK w 2018 roku. 

Wtedy wydarzyły się dwie rzeczy. 

Po pierwsze – trzeba było bardzo często jeździć do firm i prowadzić prezentacje dla pracowników. 

Największym doświadczeniem była dla mnie prezentacja dla jednej z dużych firm we Wrocławiu. Na każdej z prezentacji było od 200 do 250 osób, a takich spotkań odbyło się pięć. W ciągu kilku godzin mówiłem więc do ponad tysiąca pracowników. 

Po takim doświadczeniu stres związany z wystąpieniami… po prostu znika. 

Po drugie – zacząłem bardzo intensywnie angażować się w prowadzenie szkoleń wewnętrznych. 

Pierwszym tematem były oczywiście pracownicze plany kapitałowe, ale szybko pojawiły się kolejne szkolenia i kolejne propozycje. Miałem dzięki temu okazję prowadzić bardzo duże szkolenia w wielu miastach w Polsce – w hotelach, na salach konferencyjnych, przed różnymi zespołami. 

Ten etap ogromnie rozwinął moje doświadczenie w zakresie prezentacji i pracy z publicznością. 

Networking i spontaniczne wystąpienia 

Kolejnym krokiem było prowadzenie spotkań networkingowych w ramach grupy Smartsist Wrocław. 

Kiedy dołączyłem do tej grupy, zostałem wybrany na funkcję przewodniczącego. Dość szybko okazało się, że naturalną rzeczą będzie, jeśli to właśnie przewodniczący będzie prowadził spotkania. 

A to oznaczało jedno – znowu wystąpienia publiczne. 

Tym razem jednak były to wystąpienia zupełnie innego rodzaju. Takie, do których nie można się w pełni przygotować. Bardziej przypominały prowadzenie konferencji niż klasyczne wystąpienie. 

To było ogromnie ważne doświadczenie. Nauczyło mnie wystąpień spontanicznych – reagowania na publiczność, reagowania na to, co dzieje się na sali, pracy z energią grupy. 

Allianz Talks 

I tak dochodzimy do kolejnego etapu –Allianz Talks. 

To formuła spotkań, podczas których przedstawiciele kadry menedżerskiej wychodzą na scenę i – trochę jak w formule TEDx – wygłaszają dziesięcio- lub piętnastominutowe wystąpienie. Ma ono inspirować, motywować albo po prostu dzielić się dobrą praktyką. 

Przez pierwsze edycje raczej unikałem tego wyzwania. Powody były różne: brak czasu, brak pomysłu na temat, poczucie, że może jeszcze nie jestem na to gotowy. 

Ale w końcu poczułem, że to jest ten moment. 

Przygotowałem się do wystąpienia. Ogromne wsparcie otrzymałem wtedy od Kamila Kozioła, z którym miałem okazję przejść warsztaty i zobaczyć sztukę prezentacji według jego metodologii. 

I tak oto pewnego styczniowego dnia stanąłem przed prawie dwustuosobową publicznością. 

Z perspektywy czasu wiem, że spotkało się ono z bardzo dobrym odbiorem. Usłyszałem wiele ciepłych słów, które – jestem przekonany – nie były tylko kurtuazją, ale autentyczną oceną. 

MDRT Poland 

I wreszcie doszedł kolejny etap – MDRT Poland. 

Od kilku lat mam możliwość uczestniczyć w konferencjach organizowanych przez najlepszych agentów ubezpieczeniowych w Polsce. 

Byłem m.in. na konferencjach Polskiego Stowarzyszenia Rekomendowanych Doradców Ubezpieczeniowych, gdzie najpierw występowałem jako słuchacz, a później miałem okazję wystąpić także jako prelegent – opowiadając o studiach podyplomowych dotyczących dystrybucji ubezpieczeń. 

Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: 

,,Wystąpienie przed takimi ludźmi – przed topem rynku – to coś naprawdę wyjątkowego”. 

Kolejne lata przyniosły organizację konferencji MDRT w Polsce. Na jednej scenie pojawiali się najlepsi agenci z Polski i ze świata. Występowali tam ludzie tacy jak Sandro Forte i wielu innych wybitnych liderów branży. 

I wtedy pomyślałem sobie, że kiedyś chciałbym stanąć na tej scenie. To byłoby coś naprawdę wielkiego. 

I niedawno – to marzenie się spełniło. Wystąpiłem na scenie MDRT Poland. 

Ale nie wystąpiłem tam, promując studia czy jakiś projekt. Wystąpiłem z opowieścią o mojej historii i o tym, jaką rolę powinni dziś pełnić liderzy w branży ubezpieczeniowej. 

Na sali było około 500 osób – agenci, przedstawiciele firm ubezpieczeniowych, mentorzy z zagranicy. 

Kiedy zszedłem ze sceny, pomyślałem oczywiście: 

,,Można było coś zrobić lepiej. Można było powiedzieć coś inaczej…”. 

Ale jednocześnie był to chyba pierwszy moment w mojej karierze zawodowej, kiedy pomyślałem: 

Po prostu bądź wdzięczny. Za drogę, którą przeszedłeś – od niewielkiej sali hotelowej we Wrocławiu do sceny międzynarodowej konferencji. I za to, że miałeś w sobie odwagę, żeby tę zmianę przeprowadzić. 

Zamiast zakończenia 

Można by powiedzieć, że to pięknie domknięta historia. 

W trakcie mojej kariery kilka tysięcy osób słuchało moich wystąpień. A w samym pierwszym kwartale tego roku mówiłem już do ponad 700 osób. 

Ale mój charakter podpowiada mi jedno – jest jeszcze coś wyżej. 

Mam jeszcze dwa marzenia związane z wystąpieniami publicznymi. Nie mają one żadnego konkretnego terminu. Nie muszą wydarzyć się jutro. Ale są we mnie. 

Dają mi dodatkową motywację, żeby dalej rozwijać się w sztuce wystąpień publicznych. 

Wystąpienia publiczne – sztuka ciągłego doskonalenia

Komentarze:

guest
3 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
View all comments
sv388thomosv388
Gość
sv388thomosv388
11 dni temu

SV388, đá gà trực tiếp đỉnh cao! Xem đá gà online mà cứ như đang ngồi tại trường gà vậy, kịch tính đã mắt. Vào sv388thomosv388 xem ngay kèo ngon đi anh em!

777slotsbet
Gość
777slotsbet
11 dni temu

777 Slots Bet toàn game slot dễ chơi dễ trúng. Quay slot giải trí mà lại có cơ hội kiếm tiền thật nữa chứ. Vào 777slotsbet để thử vận may ngay thôi!

bong88comvn
Gość
bong88comvn
11 dni temu

Bong88 thì quá quen thuộc với dân cá độ bóng đá rồi. Kèo ngon, cập nhật nhanh chóng, vào bong88comvn để xem kèo và đặt cược thôi anh em!

Najnowszy film:

Newsletter

Otrzymuj powiadomienia o promocjach i nowościach na naszej witrynie.

Darmowy E-Book

Najnowsze artykuły

Polityka prywatności & Cookies

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Korzystając z witryny akceptujesz politykę cookies oraz prywatności. Więcej szczegółów znajdziesz tutaj!